plane

Blog

Tagi

Archiwum

Zdjęcie w CV, czyli początki Personal-PR

/ 10 kwietnia 2013 /

youngpro

Zdjęcia w CV to temat rzeka. Co jakiś czas w mądrych (mniej lub bardziej) pismach i portalach przetaczają się sprzeczne opinie  – dodawać, czy nie dodawać…

Z punktu widzenia osoby takiej jak ja – dodawać. Nie mam pamięci do nazwisk (z góry przepraszam za to wszystkich, którzy mnie poznali i tego oczekują). Nie jest to moja zła wola, czy brak skupienia na danej osobie – gdzieś w mózgu siedzi coś, co mi tego nie ułatwia. Natomiast pamiętam bardzo dobrze twarze, więc zdjęcie w CV znacznie ułatwia mi selekcję po rozmowach…

Jednak czasem, przeglądając nadsyłane aplikacje, zastanawiam się, czy wszystkie zdjęcia na pewno miały trafić do tego dokumentu. I czy przypadkiem dana Osoba zastanowiła się, że ten mail to te przysłowiowe 20 sekund pierwszego wrażenia. Drugiego nie będzie…

Oczywiście w ramach personal-PR (czy też modnego ostatnio „personal-brandingu”) najbezpieczniej jest dać zdjęcie typu biznesowego. Przykładem może być młoda kobieta pokazana na youngpro.pl:

 

To opcja tyleż bezpieczna, co i powiedzmy – lekko nudna. Przy czym nie oznacza to, że w jakikolwiek sposób taki wizerunek odbije się negatywnie. Po prostu nie wyróżni się zdjęciem i tyle. Czasem zdarzają się zdjęcia kreatywne – jak choćby kolaż 3 zdjęć, gdzie Pani pokazała mi się jako profesjonalna, kreatywna i otwarta na ludzi. Zdjęcia były ciekawie skomponowane i po prostu estetyczne. Zdarzają się też zdjęcia z pasją – w górach, na łódce, ale też na motorze. Mnie pewno „kupiłoby” zdjęcie taneczne, albo gwiezdno-wojenne (oczywiście z zachowaniem dobrego smaku i estetyki), bo wpisałoby się w moje pasje. Ale wśród kreatywnych nie zawsze jest estetycznie…

W archiwach chyba wszystkich rekruterów leżą aplikacje z paniami w bikini. Nie wiem skąd przekonanie, że to dobre zdjęcie, ale wciąż pokutuje. Przyznaję, że podczas rekrutacji na  specjalistę ds PR nie dostałam chyba takiego kwiatuszka, ale już na staż – owszem. Podobnie jak niegdyś podczas poszukiwania sprzedażowca… I tak jak nie wyobrażam sobie, że takie zdjęcie włożyłabym na stronę firmową, tak i jego obecność w CV sprawia, że jego tekst przestaje być dla mnie przekonujący. Może gdybym szukała Specjalistki ds Zabawy to owszem…

Kolejny etap to zdjęcia w stroju ślubnym panny młodej. Ostatnio nie dostaję takich, ale był okres, że wcale niemało ich przychodziło. Z jednej strony nawet lekko to rozumiałam, bo to często najlepsze zdjęcie, jakim dysponujemy (super makijaż, dopracowana fryzura, twarz rozświetlona, itd.), ale z drugiej strony to jednak życie prywatne (szczególnie, gdy zdjęcie pokazywało pocałunki, krojenie tortu, czy przenoszenie pani przez próg). Na dodatek – jeśli traficie na firmę, gdzie młode mamy nie są zbyt mile widziane, to na starcie wędrujecie w stosik „nie rozmawiamy”.

http://www.superpani.pl/kobiety/slub(1).jpg

Podobnie historycznie umocowane są zdjęcia z imprez. Już zdjęcie z kieliszkiem wina budzi mój lekki niepokój, ale już zdjęcie w typie – wypiłem tyle, że ledwie stoję, ale mam jeszcze piwo, a wokół są kumple, kieruje mój palec na „delete”. Zakładam, że kandydat nie przyjdzie do pracy pijany, ale obawiam się, że „wczorajszy” jak najbardziej. Zamiłowanie do imprez to nic złego, ale zostawmy to w życiu prywatnym.

W ub. roku z kolei zaczęła się moda na stylizacje ze smoczkami dziecięcymi (obecnie wykorzystuje ją Sephora). Przyznam, że długo się zastanawiałam, co chciała mi przekazać Osoba, która takie właśnie zdjęcie uznała za idealne do aplikacji rekrutacyjnej…

Panowie nie pozują w slipkach, czy kąpielówkach, za to niektórych skusiło inne rozwiązanie. I tak co jakiś czas dostaję uroczą sesję pokazującą jak pan przygotowuje się do rozmowy ze mną (ew. do pracy). Na pierwszym zdjęciu jest w podkoszulku lub z gołą klatą, potem wkłada koszulę, krawat, wreszcie marynarkę. Generalnie zdjęcia pokazują górną połowę ciała, ew. widać, że są już ubrane spodnie. Nieodmiennie zastanawia mnie skąd ten pomysł? I… jeśli już sięgacie po niego Panowie, to sprawdźcie, czy na pewno jesteście dumni z tych zdjęć (i to nie tylko z klaty, ale także z tego jak na końcu wygląda krawat i jak leży marynarka, bo to często bardzo słaby punkt) ;)

Kiedyś się zastanawiałam jak podsumować kiedy zdjęcie do CV jest dobre… I doszłam do wniosku, że chyba wtedy, gdy bez wahania pokażemy je rodzicom, ukochanemu i przyszłym teściom. Wtedy niezależnie czy będzie profesjonalne, czy może pokaże pasje – pewnie nie narobi wstydu przed rekruterem i nie przeciągnie maila do kosza, a listu do niszczarki.

Trzeba pamiętać, że użyte dziś zdjęcie może nie zapaść nikomu w pamięć, ale jeśli będzie nadto odjechane, to raczej osiągnie efekt daleki od oczekiwanego. Jak widzicie – pamiętam stylizację ze smoczkiem, gołą klatę, stylizację bibliotekarki w przeźroczystej bluzeczce. I nie jestem pewna, czy spotkanie kiedyś tych Osób na żywo nie skończy się dystansem biznesowym. A pamięć ludzka bywa jeszcze lepsza niż Google ;)

Anna Watza

zdjęcia – z youngpro.pl, superpani.pl, dlastudenta.pl