plane

Blog

Tagi

Archiwum

Subtelny czar… Moleskine

/ 12 września 2012 /

m1

Ciekawa jestem ile osób (szczególnie pokolenia 20-35) w dobie internetu i wszechobecnych narzędzi elektronicznych prowadzi wciąż ręcznie swoje zapiski… Pozornie – garstka. Z drugiej jednak strony…

Kojarzycie markę Moleskine? Małe (czasem ciut większe), tradycyjnie czarne notesy z kremowym papierem, obowiązkowo szyte, spięte elastyczną gumką. Pozornie – drobiazg, jakich wiele choćby w marketach za 9.90 (te tańsze są klejone, ale szyte już bywają w takiej cenie). Oczywiście (jak to w gadżetach bywa), warto się przyjrzeć, by zobaczyć skórzaną okładkę, czerpany papier i kieszonki w okładkach. Jednak to chyba wciąż za mało, by ludzie bez mrugnięcia okiem byli skłonni zapłacić za mały format 35 zł, a za większe – nawet 60! W czym w takim razie tkwi tajemnica notatnika kochanego i wybieranego przez kolejne pokolenia?

Odpowiedzią jest… historia. Historia marki Moleskine. Podobno od dziesiątków lat był to notes artystów, pisarzy, reporterów. To ich ponoć używali Van Gogh, Picasso, Hemingway. Przyznawał się do nich także Truman Capote, Zadie Smith i Ryszard Kapuściński. Już sama lista ambasadorów, (których nikt nie pozyskiwał, a nawet nie dawał im notesów w prezencie ;) ) robi wrażenie. Do tego w niejednym miejscu można przeczytać, że to rękodzieło włoskich rzemieślników (brzmi jak reklama wysokiej jakości szpilek, albo torebki :) ), a także zachwyty, że notes działa inspirująco, że wzmaga kreatywność i pozwala na łatwiejsze przelewanie myśli na papier – innymi słowy – przedmiot magiczny.

Właściciele marki właściwie nie robią kampanii reklamowych – nie muszą. Takie spojrzenie prezentuje wielu użytkowników Moleskine’a – spotkałam się nawet z porównaniem – wiesz, Moleskine jest iPhone, tylko lepszy, bo nie musisz go ładować ;) W rzeczywistości firma prowadzi świetnie postępującą i bardzo dyskretną kampanię wspierając szeroko marketing szeptany udostępniając wybranym osobom/grupom informacje, zdjęcia, kolejne opowieści. Niemały wpływ ma także współpraca z innymi mocnymi markami, takimi jak Amazon (Kindle ma oficjalną okładką stylizowaną na Moleskine), Gwiezdne Wojny (specjalne notesy w wytłoczonymi napisami i logotypami), czy SAAB (specjalne notesy dla członków klubu SAAB). Każde takie działanie sprawia, że o Moleskine mówi się w kolejnych grupach, które może wcześniej nie sięgnęłyby po ten produkt.

Firma ma też pełną świadomość siły internetu – ma swój fanpage, lubiany przez ponad 130 000 osób, swój kanał na Youtube z ponad 6 000 stałych widzów, konto na Twitterze z ponad 19 000 obserwujących (to chyba najmniej imponująca liczba w kontekście poszczególnych serwisów), stronę w Pinterest i wiele innych. Komunikacja jest spójna – wszędzie podkreśla tradycję i indywidualizm, pokazując, że Moleskine to notes, z którym każdy czuje się sobą i który jest dla każdego stworzony.

Oprócz kanałów oficjalnych, powstaje tysiące oddolnych inicjatyw – blogi o Moleskine i z użyciem Moleskinów, filmiki o nich, prezentacje o nich, grafiki, itd.

Kolejnym silnym aspektem jest szeroka współpraca z przemysłem filmowym. To w tym notesie swoje pomysły zapisywała Amelia, widać je  serii o Indianie Jonesie, Magnolii, czy O północy w Paryżu. Nieodmiennie w dobrym świetle, nieodmiennie inspirujące i stające się cząstką swych właścicieli.

Mimo podtrzymywania opowieści o tradycji, o tym, że ten notes to „zwierciadło naszej duszy” – Moleskine zmienia się. Niegdyś dostępny był tylko czarny (ew. później – czerwony), dziś do wyboru jest szeroka gama kolorystyczna (z różowym i błękitem włącznie). Obowiązywał także podział rodzajowy, jak notes reporterski (otwierany do góry), czy japoński (przystosowany podobno do malowania panoram). Dzisiaj dodatkowo są wydawane specjalne notesy, np. dla gotujących (przystosowane do zbierania przepisów), podróżników, amatorów książek, filmów, itd. Oczywiście to wszystko można także zapisywać w czystym notesie, ale skoro można sięgnąć po przystosowany specjalnie, to czemu nie?

A na koniec – dla tych, którzy jednak kochają notesy elektroniczne – Moleskine podjął współpracę z Evernote tworząc notes, który – odpowiednio używany – będzie przenosił notatki (z tagowaniem i kategoriami) bezpośrednio do Evernote za pomocą zdjęcia zrobionego komórką :)

Anna Watza