plane

Blog

Tagi

Archiwum

Rzecznikiem być…

/ 9 lipca 2012 /

rzecznik

Dawno, dawno temu (czyli ciut ponad dwa lata, ale wówczas Facebook dopiero się w Polsce ogarniał, NK była Naszą Klasą, a o Pintereście nie słyszeli nawet jego twórcy), pisałam o roli rzecznika jako osoby jednak w tle, nie na świeczniku. Czasy się zmieniają, internet się zmienia, media takoż, ale magnes bycia rzecznikiem – jakoś trwa…

Przez ostatnich kilka miesięcy przeprowadziłam wiele rozmów kwalifikacyjnych – zarówno z osobami doświadczonymi, lekko doświadczonymi, jak i zupełnie zielonymi. I nieodmiennie w dwóch mniej doświadczonych grupach przewija się „pasja” do eventów i bycia rzecznikiem. Eventy tym razem pominę (na razie tylko), skupię się na byciu rzecznikiem.

Rzecznik jawi się młodym PRowcom jako osoba, która (odpowiedzi prawdziwe, komentarze – moje):
- może liczyć na skok adrenaliny (może… ale chyba wolę inne pobudzacze ;) )
- pije z dziennikarzami (no czasem tak, ale za nic nie rozumiem, czemu dla niektórych to takie ważne)
- może się oglądać w telewizji (lepiej i mniej nerwowo – zostać celebrytą)
- może cały dzień siedzieć na fejsie (nie, to nie rzecznik, to SMN ;) , bo prawdziwy spec od social mediów robi też inne rzeczy)
- cały dzień biega na spotkania i rozmawia przez telefon (to chyba najprawdziwsze, choć na dłuższą metę wcale nie takie fascynujące – ale pani, od której to usłyszałam nie uwierzyła mi, że po maratonie 2 dni rozmawiania przez 10-12 godzin, nie miałam siły ani chęci do nikogo się odezwać)
- ma biuro prasowe i asystentów, którzy piszą mu/jej notki i przemówienia (aaaa, aha)
- może się lansować (no tak… poprzedni wpis był spowodowany właśnie tym lansowaniem się przez pseudo-rzeczników).

Po takich odpowiedziach kusiło mnie, by mnie zapytać o niezbędne cechy/umiejętności rzecznika:
- jest talkative (chyba na studiach pada takie określenie, bo usłyszałam je od kilku osób, a żadna nie umiała mi podać polskiego odpowiednika; sugerowałam – wygadany, rozmowny?)
- lubi/umie pisać
- lubi ludzi (100% tak)
- lubi kawę ( ;) )
- ma mocną głowę (no tak, jak pije z dziennikarzami…)

Niestety, bardzo rzadko padały takie cechy, jak strategiczne myślenie, odpowiedzialność (za własne słowa, ale też firmę/organizację), znajomość trybu pracy redakcji, czy choćby opanowanie. Kolejni rozmówcy łatwo podawali mi wpadki rzeczników (i PRowców), szczególnie te radiowo-telewizyjne (zauważyłam, że case pani rzecznik Ministerstwa Zdrowia w Talk FM jest szeroko omawiany), ale trudno im wskazać tych dobrych rzeczników, na których chcieliby się wzorować. Często nie rozróżniają też wpadek rzeczników od manipulacji przez media (wycinanie zdań z kontekstu i wkładanie w inny) – prawdopodobnie dlatego, że nie śledzą pracy konkretnych osób, więc trudno im ocenić czy to wpadka, czy też pani X, bądź panu Y się to nie zdarza.

Bywam rzecznikiem i nie ukrywam, że lubię, gdy dzwoniąc słyszę w słuchawce uśmiech dziennikarzy z największych mediów, gdy to oni do mnie dzwonią i nie muszę robić follow-upu (któż tego nie lubi w sytuacjach nie-kryzysowych). Ale do kamery idą inni (zresztą – kamera pogrubia ;) ), do mikrofonu z reguły też. Aczkolwiek bycie „szarą eminencją” ma swoje niewątpliwe swoje plusy…

Anna Watza