plane

Blog

Tagi

Archiwum

PR Real-Time Web

/ 28 sierpnia 2009 /

Oba narzędzia były łatwe do założenia, dawały możliwość wypowiedzi nawet osobom z minimalną znajomością Internetu (w przeciwieństwie do wcześniejszych grup dyskusyjnych), były też kolorowe i pozwalały na zamieszczanie zdjęć, co przyciągnęło do nich znacznie więcej kobiet.Małe społeczności, początkowo ignorowane przez firmy, z czasem stały się obiektem westchnień marketerów i PRowców.

Web 2.0 szybko ewoluował dalej, nie zamieniając się jednak w przewidywany Web 3.0, a w Real-Time Web. Obecnie content tworzony jest w każdej sekundzie, przez wiele prywatnych osób, a wymiana informacji jest niezwykle szybka. Podczas gdy na forach niewiele tematów miało 20-30 rozmówców w ciągu doby, to na platformach mikroblogingowych, tj. Blip, czy Twitter, 20-30 osób może rozmawiać o tej samej sprawie w ciągu godziny, a nawet minuty (obrazują to statystyki Twittera, który dziennie gromadzi 3 mln wiadomości!). Tak duża ilość informacji wymaga równocześnie skondensowania komunikatu i precyzji – nie ma miejsca na "lanie wody". Taka sytuacja daje firmom bardzo szerokie możliwości promocji, ale wymaga przy tym dużej wrażliwości i uwagi.

PR Real-Time Web to nie znajomość technik i narzędzi, tylko proces stuprocentowej konsekwentnej komunikacji.  Dla jej skuteczności niezbędne jest zrozumienie dlaczego Internauci używają konkretnych aplikacji, do czego i w jaki sposób. Nie wystarczy wiedzieć w jaki sposób poruszać się np. po Blipie, jak tagować, cytować i jak odpowiadać. Nie wystarczy też wiedzieć, że Facebook, to "taka amerykańska Nasza Klasa", bo to zupełnie inny profil portalu. Trzeba rozumieć użytkowników platformy, a także obserwatorów poszczególnych tagów. Trzeba aktywnie uczestniczyć w portalach – czasem zagrać w Mafię na Facebooku, albo rozwiązać quiz na Twitterze. Dopiero poznanie motywów użytkowników, odkrycie co tu robią i w jaki sposób porozumiewają się, daje możliwość skutecznego budowania wizerunku, a także zgromadzenia społeczności wokół swojej marki.

PR Real-Time Web jest jeszcze bardzo młody ale już obiecujący – prawdopodobnie dlatego wiele firm chce z niego korzystać, ale zupełnie nie ma pomysłu na wykorzystanie możliwości, jakie dają społeczności. Wybierają drogi pozorujące – używają mikrobloggingu jako formy własnego kanału RSS – publikując treści (np. posty z bloga, aktualności pojawiające się na stronie, redakcje – swoje newsy), ale nie wchodzą w interakcje. Są biernymi uczestnikami – czasem obserwowanymi, czasem cytowanymi, częściej jednak ignorowanymi. Inną, jeszcze gorszą drogą, jest traktowanie narzędzi RTW jako darmowej reklamy – uznanie za spamera nie zabiera społecznościom dni, ani tygodni, tylko zaczynają ignorować niewygodnego użytkownika w ciągu kilku minut.

Oczywiście da się inaczej. Na rynku polskim jako pozytywny przykład można wskazać m.in. portal PRNews, który nie tylko wpisuje na Blipa swoje informacje, ale aktywnie rozmawia z użytkownikami, komentuje, czasem dodaje osobiste uwagi. Dzięki temu jest pełnoprawnym uczestnikiem społeczności, co – w razie potrzeby – pozwala na riposty, a także na wpisanie czasem (w umiarkowanej ilości) treści reklamowej.

Mimo ilości informacji i wiadomości, jaką serwuje RTW, można skutecznie budować wizerunek w tym środowisku. Wymaga to jednak równie dokładnego planowania działań, jak we wcześniejszych fazach PR, a także ludzi, którzy dobrze rozumieją Internautów i chcą z nimi rozmawiać, którzy czują się częścią poszczególnych społeczności, a nie tylko gośćmi.